Dzikie dziecko z Aveyron i lekarz, który chciał je nauczyć mówić.

2 lip 2025

W 1799 roku, w zalesionym regionie Aveyron we Francji, odnaleziono około 11-letniego chłopca, który – jak się okazało – przeżył wiele lat samotnie w dziczy. Nie mówił, nie wykazywał typowych reakcji społecznych, nie znał konwencji życia w społeczeństwie. Nazwano go dzikim dzieckiem z Aveyron.

To nie była jedynie sensacyjna historia — to był moment przełomowy w historii edukacji specjalnej i rozwoju myśli pedagogicznej. A wszystko za sprawą człowieka, który postanowił dać temu chłopcu szansę:Jeana Marca Gasparda Itarda.

Jean Itard – lekarz i prekursor pedagogiki specjalnej

Jean Itard był młodym lekarzem zafascynowanym pytaniami o to, co czyni nas ludźmi. Czy człowiek staje się człowiekiem przez naturę, czy przez wychowanie? Czy chłopiec taki jak Victor (bo tak go nazwał) może jeszcze „nauczyć się być człowiekiem”?

Zabierając Victora pod opiekę, Itard postawił sobie dwa cele:

Nauczyć go mowy i porozumiewania się,
Wprowadzić go w relacje społeczne i emocjonalne.

Itard prowadził systematyczną i pełną szacunku pracę, którą dziś uznalibyśmy za zintegrowaną terapię pedagogiczną i rozwojową. Choć Victor nigdy nie opanował mowy, osiągnął znaczące postępy — nauczył się reagować na imię, okazywać emocje, rozpoznawać osoby i podstawowe gesty.

To była rewolucja w myśleniu o edukacji: Itard udowodnił, że dziecko, nawet z dużymi deficytami, może się rozwijać, jeśli stworzy mu się odpowiednie warunki.

Czego Victor nie nauczył się?

Pomimo kilku lat intensywnej i systematycznej pracy:

Victor nigdy nie nauczył się mówić – nie rozwinął mowy werbalnej w sposób funkcjonalny. Potrafił jedynie wydawać dźwięki, reagować na proste polecenia i okazywać emocje.

Nie nauczył się czytać ani pisać – choć podejmowano próby uczenia go liter i znaków, nie rozwinął tych umiejętności w sposób trwały.

Nie przyswoił zasad życia społecznego w pełni – nie rozwinął też zdolności do głębszej, złożonej komunikacji z innymi.

Jakie wnioski wyciągnął Itard?

Jean Itard — choć nie osiągnął pełnego „ucywilizowania” chłopca, jak na początku zakładał — nie uznał swojej pracy za porażkę. Wręcz przeciwnie, jego obserwacje i refleksje były rewolucyjne jak na tamte czasy. Oto najważniejsze wnioski:

Wychowanie i środowisko mają kluczowe znaczenie dla rozwoju człowieka
Itard przeciwstawił się ówczesnemu przekonaniu, że człowiek rodzi się z góry określoną naturą. Dowodził, że brak bodźców społecznych i językowych w dzieciństwie uniemożliwia rozwój — Victor był tego żywym przykładem.

Istnieją „okresy krytyczne” dla rozwoju mowy
Itard zauważył, że jeśli dziecko nie zostanie wystawione na język mówiony we wczesnych latach życia, przyswojenie go później może być niemożliwe. To odkrycie zostało później potwierdzone przez współczesną neurologię i psychologię rozwojową.

Dziecko rozwija się przez zmysły i doświadczenie
Itard tworzył specjalne ćwiczenia sensoryczne i proste pomoce edukacyjne, które pobudzały zmysły Victora – wzrok, słuch, dotyk. Była to inspiracja dla późniejszych koncepcji edukacji zmysłowej – rozwiniętej m.in. przez Montessori.

Empatia i cierpliwość są kluczowe w pracy z dzieckiem o specjalnych potrzebach
Itard nigdy nie podszedł do chłopca jak do „eksperymentu”. Jego zapiski świadczą o głębokim zaangażowaniu emocjonalnym i szacunku dla Victora jako osoby.

Od Itarda do Montessori – dziedzictwo pedagogiczne

Historię Victora kontynuował Édouard Séguin, uczeń Itarda, który pracował z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną. To właśnie Séguin rozwinął ideę pomocy rozwojowych, indywidualizacji nauczania i pracy opartej na obserwacji — czyli fundamenty, które później przejęła i rozwinęła Maria Montessori. Montessori czytała prace Itarda i Séguina i często powoływała się na ich dokonania.

W metodzie Montessori – podobnie jak u Itarda – rola dorosłego to wspierać, nie narzucać. Dziecko ma swój czas, swój rytm, swoje możliwości — i może się rozwijać, jeśli otoczenie mu na to pozwala.

Dlaczego ta historia nadal nas porusza?

Bo pokazuje, że w centrum edukacji powinien być człowiek – nie system, nie program, nie kontrola. Bo przypomina, że każde dziecko – niezależnie od punktu startu –zasługuje na zrozumienie, cierpliwość i szansę. I wreszcie dlatego, że praca Itarda i historia Victora z Aveyron zapaliła światło, które do dziś prowadzi nauczycieli, terapeutów i rodziców w pracy z dziećmi.

A my? Na naszych kursach Montessori…

Uczymy tego samego ducha: obserwacji zamiast oceny, zaufania zamiast kontroli, wsparcia zamiast nacisku. Co roku setki nauczycieli kończą nasze kursy Montessori, ucząc się, jak tworzyć przestrzeń, w której każde dziecko — niezależnie od swoich możliwości — ma szansę rozwoju.